Ludzie przed technologią
Najlepszy model AI jest bezużyteczny, jeśli zespół nie umie go używać. Zaczynam od ludzi, nie od narzędzi.
Nie wierzę w technologię bez ludzi. Uczę firmy korzystać z AI w sposób, który ma sens — bo rozumiem nie tylko narzędzia, ale też osoby, które mają ich używać.

Znasz ten moment, kiedy wszystko wygląda na idealnie zaplanowane, a jednak cała konstrukcja łapie wiatr i wali się jak domki z kart?
Ja też. I z czasem zacząłem zauważać, że to nigdy nie był błąd w algorytmie.
Nie zaczynałem od AI. Zaczynałem od ludzi. Od tego specyficznego, irytującego i fascynującego momentu, w którym ktoś wie, co powinien zrobić, ma do tego narzędzia, a mimo to… nie robi tego. Co go blokuje? Co przekonuje go do zmiany? I dlaczego jedne innowacje wlatują do firm bez najmniejszego oporu, a inne rozbijają się o pierwszy, najzwyklejszy ludzki nawyk?
To pytanie zaprowadziło mnie na studia psychologiczne. Chciałem zrozumieć ten opór. Ten niewidzialny prąd, który nagle wyłącza chęć do działania.
Dopiero potem trafiłem do świata danych, BI i sprzedaży. I tam zobaczyłem coś, co przypieczętowało moje myślenie na lata. Prawdziwy paradoks. Technologia prawie nigdy nie przegrywa dlatego, że jest słaba. Przegrywa, bo ludzie po prostu nie rozumieją, po co mieliby z niej korzystać. Najlepszy system, najbardziej zaawansowany dashboard — wszystko to jest tylko drogim gadżetem, jeśli nie odpowiada na pytanie, które człowiek zadaje sobie w głowie: “Co z tego będę miał?”
Przez lata krążyłem między tymi dwoma światami. Data & analytics, sprzedaż, wdrożenia. Byłem po stronie biznesu, siedziałem z zespołami, patrzyłem z perspektywy klientów. Miejsca takie jak BPX, Grupa Pracuj, Inphinity czy SPEEDNET były moim poligonem. Widziałem narodziny świetnych, logicznych decyzji. Ale widziałem też, jak potężne firmy nagle utykały — rozerwane pomiędzy wielką ambicję a inercję codzienności.
W 2018 roku założyłem własną działalność w obszarze danych i AI. Musiałem. Chciałem to robić po swojemu. A to doświadczenie — bycie w tętniących życiem korporacjach i w cichym własnym biurze — uderzyło mnie jedną, prostą prawdą: najlepsze rozwiązania są całkowicie bezwartościowe, jeśli nie da się ich wdrożyć tak, żeby ludzie naprawdę chcieli z nich korzystać.
Dlatego dzisiaj robię to, co robię. Pomagam firmom przeskoczyć z fazy “o, AI to ciekawe” do “o, AI rozwiązuje mój problem”. Szkolę, wdrażam i pokazuję, jak używać sztucznej inteligencji praktycznie — w komunikacji, sprzedaży, analizie i w tym całym codziennym zgiełku. Bez nadęcia. Bez obietnic, że algorytm nawozi ziemię i zaprowadzi pokój na świecie. Mam jeden, prosty cel: technologia ma dawać efekt, a nie tylko robić wrażenie na Zarządzie.
Równolegle wykładam AI na studiach podyplomowych na SWPS i SGGW, szkolę firmy, wdrażam rozwiązania razem ze wspaniałym zespołem konsultantów i współtworzę lokalną społeczność: Śniadania AI Śląsk. Dlaczego? Bo nienawidzę wiedzy zamkniętej w szczelnych słoikach. Wierzę, że wiedza ma sens dopiero wtedy, kiedy zderza się z rozmową, z praktyką i z prawdziwymi, żywymi ludźmi przy kawie.
Najpierw chciałem rozumieć ludzi. Potem nauczyłem się rozumieć dane. Dzisiaj pomagam firmom sprawić, żeby jedno i drugie w końcu zaczęło działać razem.
Najlepszy model AI jest bezużyteczny, jeśli zespół nie umie go używać. Zaczynam od ludzi, nie od narzędzi.
Na każdym warsztacie 70% czasu to ćwiczenia. Uczysz się przez robienie, nie przez słuchanie.
Nie używam słów, których bym nie wyjaśnił babci. AI to nie magia — to narzędzia, które można zrozumieć.
Nie obiecuję, że AI rozwiąże wszystko. Pokazuję co działa, co nie działa, i dlaczego.
Celem jest zespół, który sam wie, jak dalej. Nie uzależnianie od konsultanta na zawsze.
Jeden email, jeden kalendarz, jedna osoba. Człowiek do człowieka.
Ukończona psychologia. Już wtedy wiedziałem, że będę pracował z ludźmi i liczbami jednocześnie.
Analityk danych w korporacji. Statystyka, dashboardy, pierwsze modele. Nauczyłem się, że dane bez kontekstu to tylko szum.
Certyfikaty z Johns Hopkins, UCI, IBM. Statystyka zaawansowana, machine learning, process mining.
ChatGPT zmienia wszystko. Zaczynam prowadzić pierwsze warsztaty — najpierw dla znajomych firm, potem dla coraz większych.
Zakładam własną agencję. Szkolenia, wdrożenia, keynotes. Pierwsze wystąpienia publiczne. Społeczność AI Śniadania Śląsk.
Ponad 200 przeszkolonych osób, 15+ firm, 4 kraje. I wciąż to samo pytanie na każdym warsztacie: „Od czego zacząć?
Nie wierzę w certyfikaty dla certyfikatów. Wierzę w rzeczy, które naprawdę czegoś uczą. Te poniżej są z tej drugiej kategorii.
Odpowiadam w ciągu 24 godzin. Pierwsza rozmowa zawsze bezpłatna.
Napisz do mnie →