// AI Growth Initiative8 min czytania

Cały kraj zmienił
stronę drogi w pięć minut.

Przez pięć minut cała Szwecja stała w miejscu.

O 4:50 nad ranem, w niedzielę 3 września 1967 roku, każdy samochód w kraju musiał się zatrzymać. Kierowcy przejechali powoli na drugą stronę jezdni i czekali. O 5:00 radio dało sygnał. Kraj, który od zawsze jeździł lewą stroną, ruszył prawą.

Zdjęcia z tego poranka są sławne. Zakorkowany Sztokholm, ludzie na dachach samochodów, chaos, który wygląda jak koniec świata w formacie 4:3. To najczęściej powtarzana część tej historii — i najmniej ważna.

// Czego nie widać na zdjęciach

Czego nie widać na zdjęciach

Dwanaście lat wcześniej Szwedzi zagłosowali w referendum w tej sprawie. Osiemdziesiąt trzy procent opowiedziało się za pozostaniem po lewej. Nie chcieli tej zmiany.

Riksdag podjął decyzję mimo to — 10 maja 1963 roku. I zamiast wyznaczyć datę i liczyć na najlepsze, dał sobie cztery lata. Cztery lata na coś, co miało się wydarzyć w pięć minut.

Te cztery lata jechały dwoma torami naraz.

Pierwszy tor był z betonu i blachy. Około trzystu pięćdziesięciu tysięcy znaków drogowych do zdjęcia albo wymiany, z czego dwadzieścia tysięcy w samym Sztokholmie. Przebudowa skrzyżowań, na których lewoskręt nagle stawał się prawoskrętem. Autobusy, które miały drzwi po niewłaściwej stronie — do przerobienia albo do wymiany. Sygnalizacja. Przystanki. Wszystko, co fizyczne.

Drugi tor był z ludzkich nawyków. Kampania informacyjna, która weszła wszędzie: telewizja, radio, konkurs na piosenkę o zmianie, logo na kartonach mleka i na bieliźnie. Nie dlatego, że ktoś w Sztokholmie miał poczucie humoru. Dlatego, że odruch skręcania w lewo siedzi w kierowcy głębiej niż jakikolwiek przepis, a odruchu nie zmienia się okólnikiem.

Żaden z tych torów sam by nie wystarczył. Idealne znaki przy kierowcach z odruchem z zeszłego tygodnia to masakra. Świetnie poinformowani kierowcy na skrzyżowaniach zaprojektowanych odwrotnie — dokładnie to samo.

// A potem

A potem

A teraz część, o której się nie mówi.

W pierwszych tygodniach po zmianie wypadków było mniej niż przed nią. Nie więcej — mniej. W poniedziałek po przełączeniu zgłoszono 125 stłuczek, przy 130–198 w poprzednie poniedziałki. Liczba szkód komunikacyjnych spadła o czterdzieści procent.

Powód jest banalny i to on jest w tej historii najciekawszy: wszyscy uważali. Kierowcy jechali wolniej, patrzyli dwa razy, nie ufali własnym odruchom.

A potem uwaga się skończyła. Szkody wróciły do normalnego poziomu w ciągu sześciu tygodni. Do 1969 roku statystyki wypadków były z powrotem tam, gdzie przed zmianą.

Zmiana infrastruktury została. Zmiana czujności — nie. Czujność to nie jest stan, w którym da się żyć. To reakcja na wydarzenie, a wydarzenia z definicji się kończą.

// To jesteś Ty

To jesteś Ty

Twoja firma właśnie zmienia stronę drogi.

Nikt tego tak nie nazywa. Nazywa się to „wdrożeniem AI”, „transformacją” albo po prostu „musimy coś z tym zrobić”. Ale mechanizm jest ten sam: masa ludzi ma zacząć robić codziennie coś, co dziś robi odruchowo inaczej. I ma to zrobić w środowisku, które jeszcze nie jest do tego przystosowane.

Zdania, które słyszę na pierwszych rozmowach, brzmią prawie identycznie w każdej firmie:

  • Kupiliśmy licencje dla wszystkich. Loguje się piętnaście osób.

    Dyrektor HR, produkcja

  • Zarząd pyta o ROI z AI. Nie wiem nawet, od czego zacząć liczyć.

    CFO, logistyka

  • Szkolenie w marcu wyszło świetnie. Jest wrzesień i nikt do tego nie wrócił.

    Manager L&D, FMCG

  • IT mówi, że to ryzyko compliance. Biznes mówi, że konkurencja już to ma.

    COO, retail

  • Trzy zespoły używają trzech różnych narzędzi. Nikt tego nie uzgadniał.

    Kierownik IT

  • Ludzie boją się przyznać, że używają AI, bo nie wiedzą, czy wolno.

    HR Business Partner

Zwróć uwagę, że to nie są problemy technologiczne. Ani jeden. To problemy organizacyjne przebrane za technologiczne — i dlatego nie rozwiązuje ich zakup licencji.

// Co dzieje się po szkoleniu

Co dzieje się po szkoleniu

Szkolenie robi dokładnie to, co tamten wrześniowy poranek.

Skupia uwagę całej organizacji w jednym punkcie. Ludzie wychodzą naładowani, przez dwa tygodnie testują i pokazują sobie nawzajem, co im wyszło. Prowadzę takie szkolenia od trzech lat, przeszło przez nie ponad tysiąc dwieście osób i nadal uważam je za najlepszy pierwszy ruch, jaki firma może wykonać. Większość moich klientów tak właśnie zaczyna i dobrze robi.

Rzecz w tym, że taki poranek jest jeden.

Szwedom wzmożona czujność starczyła na sześć tygodni, przy zmianie, która groziła czołowym zderzeniem. Zespołowi po jednym dniu szkoleniowym z AI starcza na dwa czy trzy tygodnie, bo stawka jest mniejsza, a kwartał wraca szybciej.

Odpowiada za to arytmetyka uwagi, a nie jakość dnia szkoleniowego. Jedno wydarzenie nie utrzyma nowego odruchu w organizacji liczącej setki osób, tak samo jak jeden poranek nie utrzymał ostrożności szwedzkich kierowców.

Utrzymuje go to, co stoi wokół wydarzenia. W Szwecji były to cztery lata i dwa tory. W firmie: dwanaście miesięcy i te same dwa tory, z comiesięcznym szkoleniem w środku.

// Poziom wyżej

Poziom wyżej

Stąd wziął się AI Growth Initiative.

Roczny program, który prowadzę w Twojej organizacji dwoma równoległymi torami: tym z betonu i tym z nawyków. W wersji firmowej oznacza to IT i biznes.

Szkolenie odpowiada na pytanie „jak tego używać”. Program odpowiada na pytanie „jak to ma u nas działać za dwanaście miesięcy i kto to poprowadzi dalej”. Drugie pytanie zadaje się zwykle wtedy, gdy pierwsze ma już odpowiedź, dlatego program najczęściej wchodzi po szkoleniu, a nie zamiast niego.

Biorą go firmy, które traktują AI jak obszar ciągłego doskonalenia, a nie jak jednorazowy projekt do odhaczenia. Narzędzia zmieniają się co kwartał, procesy co pół roku, a ludzie przychodzą i odchodzą. Ciągłość jest tu jedyną formą, która za tym nadąża.

Bo o AI decydują u Ciebie dwie różne osoby, które rzadko siedzą na tym samym spotkaniu. Jedna pyta, czy to jest zgodne z RODO i AI Act. Druga pyta, czy to skróci proces ofertowania. Obie mają rację i obie muszą dostać odpowiedź — inaczej projekt staje w miejscu i nikt nie umie powiedzieć dlaczego.

// Dwa tory

Bo decydują
dwie różne osoby.

Tor pierwszy

Infrastruktura i zasady

  • Audyt compliance: RODO, AI Act, polityka danych — co wolno, czego nie i kto to podpisuje
  • Wybór stacku zamiast zoo narzędzi: jedna decyzja zamiast trzech zespołów na trzech platformach
  • Bezpieczeństwo: co może wyjść z firmy do modelu, a co nie może nigdy
  • Integracja z tym, za co już płacisz — Microsoft 365, Google Workspace, systemy dziedzinowe
  • Procedura zgłaszania i akceptacji nowych zastosowań AI
Tor drugi

Ludzie i wyniki

  • Mapowanie procesów: gdzie AI realnie skraca czas, a gdzie tylko ciekawie wygląda
  • Comiesięczne szkolenie dla całej organizacji — temat pod to, co akurat boli
  • Wewnętrzny lider AI: osoba, która po roku prowadzi to bez mojego udziału
  • Pomiar: co mierzymy, jak, i co z tego mówimy zarządowi
  • Praca z oporem — bo to jest psychologia, nie technologia
// Krótsza droga

Nie chcesz czytać dalej? Zadzwoń.

Piętnaście minut, bez prezentacji i bez CRM-a. Powiesz, co u Was nie działa, a ja powiem, czy ten program w ogóle ma u Was sens.

+48 606 146 588
// Rytm miesiąca

Jak to wygląda
w praktyce.

  1. Ustalamy temat

    Na początku miesiąca pytam, co się u Was dzieje. Jakie procesy bolą, co się zmieniło w narzędziach, czego ludzie próbowali i im nie wyszło. Z tego robi się temat najbliższego spotkania.

  2. 4h dla całej organizacji

    Szkolenie online, otwarte dla każdego, kto chce przyjść. Bez limitu miejsc i bez dzielenia na grupy lepsze i gorsze. 70% czasu to praca na realnych zadaniach uczestników.

  3. 4h dla zarządu lub lidera AI

    Osobne spotkanie: strategia, priorytety na kolejny kwartał, audyt procesu, decyzje o narzędziach. To jest miejsce, w którym program przestaje być szkoleniem, a staje się planem.

  4. Newsletter i zamknięta grupa

    Między spotkaniami: co realnie zmieniło się w AI i co z tym zrobić u siebie. Plus grupa, w której zadajesz pytanie w środę o 14:00, zamiast czekać cztery tygodnie.

// Po dwunastu miesiącach

Co zostaje
u Ciebie.

  • Spisana polityka AI — dokument, który IT akceptuje, a HR umie wytłumaczyć
  • Wybrany i wdrożony stack narzędzi zamiast trzech przypadkowych
  • Przeszkolona organizacja, nie przeszkolony jeden dział
  • Od trzech do pięciu procesów, w których AI mierzalnie skraca czas
  • Liczby, które da się pokazać zarządowi bez naciągania
  • Osoba wewnątrz firmy, która prowadzi to dalej beze mnie
// Dowód

Robiłem to już
w 55 organizacjach.

0+Uczestników szkoleń
0+Organizacji
0Kraje

Certyfikaty i uczelnie, na których się uczyłem i uczę:

  • IBM
  • Google
  • Johns Hopkins
  • Penn
  • UCI
  • University of London
  • TU/e Eindhoven
  • CFI
// Który poziom

Kiedy szkolenie,
a kiedy program.

Przewiń w bok, żeby zobaczyć całą tabelę

Pojedyncze szkoleniaAI Growth Initiative
Kiedy to wybraćGdy chcesz szybko podnieść poziom konkretnego zespołuGdy chcesz ciągłości i doskonalenia w skali całej firmy
Koszt w skali roku4 szkolenia × 6 000 zł = 24 000 zł60 000 zł, a w wersji z dwoma trenerami 120 000 zł
Czas ze mną4 dni rozłożone na rok96 lub 144 godziny w rytmie miesięcznym
CiągłośćWysoka energia przez 2–3 tygodnie po każdym dniuCo miesiąc nowy punkt zaczepienia
Compliance i wybór narzędziTemat na sali, decyzje zostają po Waszej stronieOsobny tor, od pierwszego miesiąca
Dostęp między spotkaniami2 tygodnie wsparcia mailowego po każdym szkoleniuNewsletter i zamknięta grupa przez cały rok
Pomiar efektówOcena szkolenia i feedback uczestnikówWskaźniki ustalone na starcie, raport co kwartał
Po roku zostajeUmiejętności ludzi, którzy byli na sali, i materiałyPolityka AI, wybrany stack i wewnętrzny lider
// Jedno pytanie

Masz jedno konkretne pytanie?

Napisz bezpośrednio. Bez formularza, bez wpisywania danych. Odpowiadam w ciągu 24 godzin.

przemek@pbx.agency
// Cennik

Dwa warianty,
dwanaście miesięcy.

Jeden trener, 8h / mies.

AI Growth Initiative

5 000 zł netto / mies.

Program prowadzę sam, przełączając się między torem IT a torem biznesowym. Wersja dla organizacji, w których obie strony już ze sobą rozmawiają i potrzebują wspólnego rytmu.

  • 4h szkolenia online dla całej organizacji, temat dobierany co miesiąc
  • 4h konsultacji dla zarządu lub lidera AI: strategia, priorytety, audyt procesu
  • Newsletter i zamknięta grupa między spotkaniami
  • Raport kwartalny ze wskaźnikami ustalonymi na starcie
Porozmawiajmy
Dwóch trenerów, 12h / mies.

AI Growth Initiative Dwa Tory

10 000 zł netto / mies.

Każdy tor dostaje własnego trenera: jeden pracuje z IT, drugi z biznesem, obaj w stałym porozumieniu. Wersja dla organizacji, w których te dwie strony mijają się o kwartał i decyzje przez to stoją.

  • 12 godzin miesięcznie: 6h na torze IT i 6h na torze biznesowym
  • Trener IT: compliance, RODO i AI Act, wybór stacku, bezpieczeństwo danych
  • Trener biznesowy: mapowanie procesów, adopcja, use case'y, praca z oporem
  • Comiesięczny wspólny przegląd obu trenerów i jedna rekomendacja dla zarządu
Porozmawiajmy

Obie wersje idą miesiąc do miesiąca, bez minimalnego okresu i bez kar za rezygnację. Ceny netto.

// Zanim zapytasz

Pytania, które
padają zawsze.

5 000 zł miesięcznie za jedno szkolenie w miesiącu — to nie za dużo?

Gdyby to było jedno szkolenie w miesiącu, to byłoby za dużo. To jest osiem godzin pracy z Waszą organizacją miesięcznie plus wszystko, co dzieje się pomiędzy: dobór tematu pod Wasze realne procesy, decyzje o narzędziach i compliance, newsletter, odpowiedzi w grupie. W skali roku wychodzi 60 000 zł netto za dwanaście miesięcy ciągłej pracy. Cztery szkolenia ad-hoc kosztują 24 000 zł i dają cztery mocne dni. Jeśli tego właśnie potrzebujecie, weźcie cztery dni szkoleniowe, wyjdzie taniej i uczciwie Wam to mówię. Program ma sens wtedy, gdy zależy Wam na ciągłości i na tym, żeby po roku kompetencja została w firmie bez mojego udziału.

Czym różni się wariant za 10 000 zł miesięcznie?

Liczbą trenerów i tym, że oba tory jadą naprawdę równolegle. W wersji podstawowej prowadzę program sam i przełączam się między IT a biznesem. W wersji za 10 000 zł netto miesięcznie pracuje dwóch trenerów: jeden przypisany do IT (compliance, RODO i AI Act, wybór stacku, bezpieczeństwo danych), drugi do biznesu (procesy, adopcja, use case'y, opór). Razem daje to 12 godzin miesięcznie zamiast ośmiu, a raz w miesiącu obaj siadają na wspólny przegląd i wychodzą do Was z jedną rekomendacją, nie z dwiema. To wersja dla organizacji, w których IT i biznes mijają się o kwartał i każdy tydzień zwłoki kosztuje.

Mamy już za sobą szkolenie z AI. Program nie powtórzy tego samego?

Nie, bo zaczyna od innego miejsca. Na pierwszym spotkaniu ustalamy, co Wasi ludzie już umieją i czego używają w praktyce, i od tego punktu jedziemy dalej. Firmy po szkoleniu są zwykle najlepszym materiałem na ten program: mają za sobą pierwszy impuls, wiedzą, gdzie AI im pomogło, i widzą, w których miejscach zabrakło zasad, narzędzi albo kogoś, kto poprowadzi to na co dzień. Program dokłada właśnie te trzy rzeczy plus rytm, w którym kompetencja rośnie zamiast się wypłaszczać.

Mamy już Copilota i licencje ChatGPT. Po co nam jeszcze program?

Licencje to nie adopcja. Najczęstszy obrazek, jaki widzę: firma płaci za kilkaset stanowisk, loguje się kilkanaście osób, a dział zakupów pyta, dlaczego odnawiamy. Narzędzie jest zwykle najmniejszym problemem — brakuje zasad (co wolno wrzucić do modelu), procesu (gdzie to konkretnie skraca pracę) i kogoś, kogo można zapytać w środę po południu. Jeśli licencje już macie, tym lepiej: nie wydajemy ani złotówki na nowe narzędzia, tylko wyciągamy z tych, za które już płacicie.

Kto po naszej stronie musi się w to zaangażować?

Trzy osoby i mniej czasu, niż się spodziewasz. Ktoś z HR lub L&D jako gospodarz programu — to on zbiera potrzeby i pilnuje terminów. Jedna osoba z IT do rozmów o compliance i narzędziach. I sponsor z zarządu, który raz na kwartał podejmuje decyzje. Realnie: dwie do trzech godzin miesięcznie po Waszej stronie poza samymi spotkaniami.

Co, jeśli w danym miesiącu nie mamy tematu na szkolenie?

To ja przychodzę z tematem. Przed każdym miesiącem pytam, co się u Was dzieje, i z tego robi się sesja. A jeśli naprawdę nic nie wisi w powietrzu, mam moduły, które działają w każdej organizacji: praca z dokumentami, automatyzacje bez kodu, AI w spotkaniach i raportowaniu, higiena danych i bezpieczeństwo. Nie było jeszcze miesiąca, w którym zabrakło o czym rozmawiać.

Da się to sfinansować z BUR albo KFS?

Część szkoleniowa zwykle tak, ale abonament miesięczny bywa formalnie kłopotliwy i nie będę Ci obiecywał czegoś, czego nie kontroluję. Sam wniosków nie prowadzę — to osobna specjalizacja. Kieruję do zaufanego partnera, który zajmuje się BUR, KFS i funduszami UE od lat, i sprawdzamy na pierwszej rozmowie, co da się podpiąć pod dofinansowanie, a co lepiej rozliczyć normalnie.

A jeśli po trzech miesiącach uznamy, że to nie działa?

To kończymy. Nie ma minimalnego okresu ani kar za rezygnację — umowa idzie miesiąc do miesiąca. Wiem, jak to brzmi przy produkcie, który sprzedaję jako roczny, ale mam z tym prosty problem: jeśli musiałbym Cię trzymać zapisem w umowie, to znaczy, że program nie dowozi. Wolę, żebyś co miesiąc miał powód, żeby zostać.

// Trzeciego września

Szwecja nie zmieniła strony drogi 3 września 1967 roku.

Zmieniła ją przez cztery lata wcześniej — znak po znaku, autobus po autobusie, kampania po kampanii. Trzeciego września tylko przejechała na drugą stronę. To była ostatnia i najkrótsza część roboty.

Wiele firm zaczyna od trzeciego września i na nim kończy. Licencje, dzień szkoleniowy, komunikat o transformacji, a potem zdziwienie, że po miesiącu wszyscy jadą po staremu. Każdy z tych ruchów jest sensowny osobno. Brakuje tylko tego, co miało je połączyć.

Ja proponuję zacząć od tych czterech lat. Skróconych do dwunastu miesięcy.

Zaczynamy od czterech lat.

Napisz, w jakiej jesteście sytuacji. Odpiszę w ciągu 24 godzin i powiem wprost, czy widzę tu sens — także wtedy, gdy go nie widzę.

Zero spamu. Odpisuję osobiście, nie botem.